[I G] Tren XIX i kilka informacji o jego autorze
Jak podaje moja stara, wys艂u偶ona encyklopedia:
"呕ycie rodzinne dawa艂o Kochanowskiemu wiele rado艣ci, tote偶 silnym dla niego wstrz膮sem by艂a 艣mier膰 ukochanej m艂odszej c贸reczki Urszulki (1578 lub 1579), a p贸藕niej (mi臋dzy 1580 a 1583), starszej, Hanny. Pami臋ci Urszulki po艣wi臋ci艂 Kochanowski Treny (wyd. 1580). W tym czasie wyda艂 wi臋kszo艣膰 swych utwor贸w, d艂ugo i starannie wyka艅czanych. W ostatnim roku 偶ycia Kochanowski, w przeczuciu 艣mierci, porz膮dkowa艂 sprawy gospodarskie (my艣l膮c o przysz艂o艣ci swych czterech c贸rek) i w艂asn膮 tw贸rczo艣膰. W listach do Zamojskiego narzeka艂 na s艂abe zdrowie. Kochanowski zmar艂 nagle w Lublinie, dok膮d si臋 wybra艂 na sejm".
Encyklopedia szkolna. Literatura i nauka o j臋zyku. Warszawa 1995, s. 272-273.
Cho膰 w Waszym podr臋czniku by艂y zamieszczone jedynie treny V, VII i VIII, wspomina艂am Wam te偶 o Trenie XIX. To utw贸r znacznie d艂u偶szy ni偶 wcze艣niejsze wiersze tego cyklu 偶a艂obnego. Nie tylko d艂ugo艣膰 r贸偶ni go jednak od poprzednich tren贸w. Zapewne pami臋tacie, 偶e w ka偶dym z poznanych przez nas utwor贸w Kochanowski op艂akiwa艂 swoj膮 zmar艂膮 c贸rk臋. Tutaj za艣, w Trenie XIX, nie ma ju偶 miejsca na smutek. Po okresie z艂o艣ci, buntu, odczuwania pustki po zmar艂ej, przychodzi ostatni etap 偶a艂oby - czas pogodzenia si臋 z losem i powrotu do normalnego 偶ycia.
Do poety we 艣nie przychodzi jego matka, zmar艂a w 1557 roku. Matka z Urszul膮 na r臋kach:
呕a艂o艣膰 moja d艂ugo w noc oczu mi nie da艂a
Zamkn膮膰 i zemdlonego upokoi膰 cia艂a.
Ledwie mi臋 na godzin臋 przed 艣witanim swemi
Sen leniwy ob艂api艂 skrzyd艂y czarnawemi.
Na ten czas sie matka w艂asnie ukaza艂a,
A na r臋ku Orszul臋 moj臋 wdzi臋czna mia艂a,
Jaka wi臋c po paciorek do mnie przychodzi艂a,
Skoro z swego pos艂ania rano sie ruszy艂a.
Giez艂eczko bia艂e na niej, w艂oski pokr臋cone,
Twarz rumiana, a oczy ku 艣miechu sk艂onione.
Matka rozmawia z Janem o jego 偶a艂obie, "nieutulonym p艂aczu", m贸wi mu o 偶yciu innym, lepszym 艣wiecie. Zapewnia, 偶e Urszuli 艣mier膰 nie wyrz膮dzi艂a krzywdy:
(...) Tak偶e trzymaj o tem,
Jako艣 dozna艂, ani sie frasuj, 偶e tak rana
Twojej ze wszech namilszej dziewce 艣mier膰 zes艂ana.
Nie od rozkoszy膰 posz艂a; posz艂a膰 od trudno艣ci,
Od pracej, od frasunk贸w, od z艂ez, od 偶a艂o艣ci,
Czego 艣wiat ma tak wiele, 偶e - by te偶 co by艂o
W tym docze艣nym 偶ywocie cz艂owiecze艅stwu mi艂o -
Musi smak sw贸j utraci膰 prze wielko艣膰 przysady,
A przynamniej prze boja藕艅 nieuchronnej zdrady.
Czeg贸偶 p艂aczem, prze Boga? Czeg贸偶 nie za偶y艂a?
呕e sobie swym posagiem pana nie kupi艂a?
呕e przegrozek i cudzych fuk贸w nie s艂ucha艂a?
呕e bole艣ci w rodzeniu dziatek nie uzna艂a?
Ani umie powiedzie膰, czego jej troskliwa
Matka dosz艂a: co z wi臋tszym utrapieniem bywa,
Czy je rodzi膰, czy je grze艣膰? Takie膰 pospolicie
Przysmaki wasze, czym wy sobie 艣wiat s艂odzicie.
W niebie szczere rozkoszy, a do tego wieczne,
Od wszelakiej przekazy wolne i bezpieczne.
Odchodz膮c, tak radzi synowi:
Teraz, Mistrzu, sam sie lecz; czas dokt贸r ka偶demu.
Ale kto pospolitym torem gardzi, temu
Tak poznego lekarstwa czeka膰 nie przystoi:
Rozumem ma uprzedzi膰, co insze czas goi.
A czas co ma za fortel? Dawniejsze 艣wie偶emi
Przypadkami wybija, czasem weselszemi,
Czaem te偶 z tej偶e miary, co cz艂owiek z baczeniem
Pierwej, ni偶 przyjdzie, widzi i takim my艣leniem
Przesz艂ych rzeczy nie w艣ci膮ga, przysz艂ych upatruje
I serce na oboj臋 fortun臋 gotuje.
Tego sie, synu, trzymaj, a ludzkie przygody
Ludzkie no艣; jeden jest Pan smutku i nagrody.
Tekst tego trenu zaczerpn臋艂am z bardzo dobrej strony (znajdziecie tam r贸wnie偶 偶yciorys i pozosta艂e utwory Jana Kochanowskiego jak r贸wnie偶 Miko艂aja Reja):
http://staropolska.pl
2 komentarze: